A było to tak: „W Łodzi w pewnym domu przy pewnej ulicy, która przebiegała łagodnym łukiem w pewnym kierunku, w miłym mieszkanku na którymś piętrze mieszkała sobie pewna rodzina. Składała się z mamy, taty, dwójki dzieciaków: Jaśka i Zosi oraz babci Sławci”.
Tak zaczyna się niezwykła opowieść o zwykłej rodzinie. Zwykłej? Pamiętajmy, że nawet wyjazd do babci czy smażenie naleśników może być niezwykłym, niezapomnianym przeżyciem!
Bajki na cztery ręce to takie bajki nie bajki, opowiadania o przedszkolakach: Zosi i Jasiu. Brat i siostra przeżywają w nich różne przygody, które na szczęście dobrze się kończą, bo babcia, mama i tata zawsze są w pobliżu. Kiedy dzieci potrzebują pomocy, pomagają im, a kiedy należy im coś wyjaśnić - wyjaśniają. Od czasu do czasu w życiu rodziny pojawia się krasnal, ludzkim głosem gada telefon albo ożywa zwykła lalka... Co za krasnal, zapytacie? Jaka lalka? Przeczytajcie sami, a wszytsko stanie się jasne.
„Bajki na cztery ręce” pomogą dostrzec nam magiczną urodę codziennego świata – spróbujcie razem z bohaterami książki wybrać kapelusz dla mamy, ułożyć rymowankę na niepogodę, a potem zajrzeć do szuflady starej komody. Kto wie, może też dostrzeżecie na jej dnie skrzata Puderko...
|