
|
Żegnaj Panie Muffinie!
Dostępny w ciągu 24h
Średnia ocena zobacz opinie
Autor: Ulf Nilsson, Anna-Clara Tidholm
Wydawca: Ene Due Rabe
Data Wydania: 2002
Ilość stron: 48
Okładka: twarda
ISBN: 978-83-927462-1-8
Format : 210 x 210 mm
Produkt przeznaczony dla dzieci w wieku :
Bajki pomagają dzieciom się rozwijać.
Ta szczególnie pomaga kształtować:
Twoja bajka dostępna jest w kategorii:
|
22,9 zł
|
Zawartość książki
Produkty związane
|
Pan Muffin - mała świnka morska - siedzi w ulubionym fotelu i rozmyśla o swoim życiu, pogryzając ze smakiem migdał. Myśli o czasach, gdy był młody i potrafił dźwigać ogórki. Teraz jest stary, zmęczony i siwy. Wspomina i sporządza listę: było mi dobrze, lepiej niż innym mądra i dobra żona 6 małych rozczochranych, kochanych dzieci 3 razy dziennie przytulanie, czyli 7665 razy w życiu 728 ogórków 2555 garści trawy, siana, mleczy I od czasu do czasu poczta we własnej skrzynce. Raz, w środę, nagle Pana Muffina zaczyna boleć brzuch...
Żegnaj Panie Muffinie! to łagodna, przyjaźnie opowiedziana historia o starości, przemijaniu, życiu i odchodzeniu. Książka, która śmierć traktuje jako naturalną część życia, pozwala rozpocząć dialog z dzieckiem na jeden z najtrudniejszych tematów. Książka uhonorowana została w Szwecji prestiżową Nagrodą Augusta. Jury swą decyzję umotywowało: Ciepło, z nostalgią i szacunkiem opowiada Ulf Nilsson i Anna-Clara Tidholm o życiu i śmierci, i o tym, że o smutku można rozmawiać.
|
|
|
|
To się dzieje szybko
Ewa Świerżewska - 17-06-2009 14:01
Które dziecko nie marzy o zwierzątku - futrzastym, pierzastym czy pokrytym twardym pancerzem przyjacielu, który, mimo że nie potrafi mówić, darzy małego człowieczka wielką miłością i bezgranicznym zaufaniem. A skąd wiemy, że zwierzątka myślą i odczuwają emocje? Z badań naukowców, rzecz jasna, ale także z własnych doświadczeń. A teraz jest jeszcze jedno świetne i pewne źródło - niezwykła książka o rzeczach najważniejszych - uczuciach ludzi i zwierząt - tych wzajemnych, jak i zupełnie odrębnych; momentach w życiu kluczowych, także tym ostatecznym.
Z trudną kwestią odchodzenia najbliższych, bo w przypadku dzieci zdecydowanie do najbliższych można zaliczyć zwierzątka domowe, literatura radzi sobie w różny sposób - choć jestem przekonana, że coraz lepiej. Tym razem szwedzki autor podszedł do tematu dość nowatorsko. Proces odchodzenia, towarzyszące starości podsumowywanie życia i analizowanie wydarzeń, przedstawione zostały z perspektywy świnki morskiej.
Siedmioletni pan Muffin, siwiejący mieszkaniec niebieskiego pudełka odwróconego do góry dnem, wyposażonego w drzwi, komin i skrzynkę na listy, pewnego dnia znajduje kartkę od swojego opiekuna. I byłby przeszczęśliwy, bo zawsze bardzo wyczekiwał poczty, gdyby nie słowa zawarte w liście - a może świnki morskie nie potrafią czytać? Tak czy inaczej, w tym właśnie miejscu pojawia się pierwszy komunikat, że "(...) jeśli świnka morska jest stara, to może nagle umrzeć...". Niby niewielki fragment spójnego tekstu, a jednak przekaz jednoznaczny - za chwilę wydarzy się coś bardzo poważnego. I rzeczywiście, pana Muffina zaczyna boleć brzuch - i choć diagnoza nie jest przedstawiona jednoznacznie, a "(...) pani weterynarz kiwa nad nim głową", koniec jest bliski.
I tak jak człowiek w obliczu śmierci, stara świnka morska zaczyna wspominać, przyglądać się fotografiom na ścianach; mimo złego samopoczucia idzie wyjąć list ze skrzynki, bo "nawet kiedy jest się bardzo chorym, pocztę należy odebrać". I choć podobno zwierzęta nie umieją czytać, słowa zapisane na kartce uspokajają pana Muffina - bo czy jest się czego bać, jeśli "(...) umieranie nie jest niczym strasznym, tylko się śpi i nic już nie boli. To się dzieje szybko, a potem można odpoczywać." I tak się właśnie staje, pan Muffin zasypia... na wieczność.
To, co dzieje się po czyjejś śmierci tu, na ziemi, przedstawione zostało bardzo dosłownie i w najdrobniejszych szczegółach - trumna - kartonowe pudełko, grób - dołek w rogu ogrodu, nekrologi w gazetach i telewizyjna relacja z pogrzebu, "Ave Maria" grane na flecie... Przecież odszedł ktoś ważny - kochany przez wszystkich.
"Aniołek świnki przyszedł, uśmiechnął się i odszedł" - czyż to nie doskonałe podsumowanie życia? Przychodzimy, jesteśmy, a później odchodzimy. I spotyka nas szczęście, że są ludzie, którzy potrafią ten proces opisać z tak ogromnym wyczuciem, bez nadęcia i nadmiaru zbędnych słów.
Recenzja książki została opublikowana w czasopiśmie "Bluszcz" nr 5
zobacz więcej...
Napisz własną recenzję
|
|
Frazy, słowa i pojęcia powiązane z produktem...
|